Курс валютпокупкапродажа
USD334.35335.6
EUR391.8394.6
RUR5.815.86
www.kurs.kz
 


 




Найти
 
 


Fiński eksperyment: 560 euro miesięcznie za nic


Fiński eksperyment z bezwarunkowym dochodem gwarantowanym

1 stycznia w Finlandii rozpoczął się eksperyment społeczny, który ma wykazać, jaki wpływ na ludzi ma uzyskiwanie bezwarunkowego dochodu. 2 tys. fińskich bezrobotnych przed dwa lata będzie otrzymywać od rządu 560 euro miesięcznie za nic.

Nie stracą pieniędzy, nawet jeśli znajdą pracę. Eksperymentowi przygląda się cała Europa.

Bezrobotnych, którzy wezmą udział w eksperymencie, wybrano w losowaniu przeprowadzonym pod koniec grudnia. To 2 tys. kobiet i mężczyzn w wieku od 25 do 59 lat. Przez najbliższe dwa lata rząd będzie im przelewał 560 euro miesięcznie (średnia miesięczna płaca w Finlandii wynosi 2,7 tys. euro). To tzw. bezwarunkowy dochód gwarantowany (BDG): niezależnie od tego, co robisz i ile zarabiasz, dostajesz od państwa stałą kwotę pieniędzy, które wydajesz, jak chcesz.

Pieniądze zastąpią zasiłki dla bezrobotnych, z których korzystają uczestnicy programu. Nie będą opodatkowane, a ich wypłata nie będzie obwarowana żadnymi dodatkowymi warunkami. Beneficjanci nie stracą ich, gdy znajdą pracę. Co więcej, nie będą mogli nie przyjąć pieniędzy.

Obdarowani nie będą nawet w żaden sposób kontrolowani. Badacze z prowadzącego eksperyment fińskiego Instytutu Ubezpieczeń Społecznych Kela uznali, że jakikolwiek nadzór nad uczestnikami badania miałby wpływ na ich zachowanie - mogliby np. usiłować wypaść zgodnie z oczekiwaniami.

Jaki to ma sens?

Fiński eksperyment rozpoczął się 1 stycznia i jest pierwszym tego typu przeprowadzanym na poziomie całego kraju. Gdy rok temu premier Juha Sipilä zapowiadał eksperyment, tłumaczył, że chodzi przede wszystkim o uproszczenie systemu ubezpieczeń, bo BDG zastąpiłby wszystkie inne rodzaje świadczeń. Ale powodów jest więcej.

BDB może pomóc w walce z biurokracją. Do obsługi bezrobotnych lub korzystających z różnych świadczeń pomocy społecznej potrzeba rzeszy urzędników, którzy przyjmują i analizują wnioski, gromadzą i wystawiają dokumenty. Pieniądze na obsługę są wysokie, a same świadczenia, które otrzymują klienci znajdujący się na końcu tego łańcucha, niskie. Wprowadzenie BDG miałoby spowodować, że znikną zbędne wydatki, a zaoszczędzone pieniądze trafią bezpośrednio do kieszeni obywateli - bez żadnej weryfikacji.

BDG ma także motywować do pracy. Wielu beneficjentów pomocy społecznej nie podejmuje innych zajęć wyłącznie dlatego, że dorobienie nawet niewielkich pieniędzy oznaczałoby utratę zasiłku. A tracąc zasiłek, nie byliby w stanie przeżyć z prac dorywczych. Obawiając się utraty bezpieczeństwa, trwają w demotywującym stanie. Bezwarunkowe wpływy spowodowałyby, że mogliby przestać obawiać się przekroczenia progu dochodowego.

Czeka nas "cyfrowe tsunami" i transformacja społeczna

Chodzi także o przyszłość całego społeczeństwa. Najbardziej znanym propagatorem BDG jest profesor Guy Standing z Uniwersytetu Londyńskiego, twórca pojęcia prekariatu, czyli poszerzającej się niepewnej jutra grupy społecznej zatrudnionej na podstawie elastycznych umów, której dochody nie pozwalają na uzyskanie podstawowego poczucia bezpieczeństwa czy długoterminowe planowanie. Jego zdaniem za powstanie prekariatu nie jest odpowiedzialny biznes, ale wynika on po prostu z "nieuchronnego procesu rozwoju technologii i zmian systemowych". Według Standinga już wkrótce czeka nas "cyfrowe tsunami", w wyniku którego dojdzie do transformacji społecznej.

Do tej pory bezrobocie w Europie spadało, ale już wkrótce ten trend ma się odwrócić. Rosnąca automatyzacja i zastępowanie ludzkiej pracy technologiami oznacza nie tylko wzrost bezrobocia, lecz także nierówności. Analitycy rynku pracy prognozują: gdy rzesze osób bez pracy będą popadały w coraz większe wykluczenie i biedę, garstka posiadaczy maszyn będzie zbijała astronomiczne majątki. Tylko że produkty wytworzone przez ich maszyny ktoś musi kupić. Ale kto, jeśli większość społeczeństwa nie będzie miała stałych dochodów?

Musk: Automatyzacja skończy się wprowadzeniem BDG

W ciągu najbliższych kilkunastu lat zniknie 47 proc. miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych. Pierwszymi ofiarami postępującej automatyzacji będą pracownicy transportu i logistyki. Kolejni będą pracownicy produkcji i pracownicy biurowi - prognozuje Uniwersytet w Oksfordzie w badaniu z maja 2016 r.

- Trzeba szybko zintegrować zautomatyzowany świat sztucznej inteligencji z życiem ludzkim. Cała ta automatyzacja skończy się najprawdopodobniej wprowadzeniem bezwarunkowego dochodu podstawowego - oświadczył w listopadzie Elon Musk, amerykański miliarder, którego firmy pracują nad sztuczną inteligencją i podróżami w kosmos.

Adriana Rozwadowska
Gazeta Wyborcza, 1 stycznia 2017

Кoличество переходов на страницу: 225